Wpis o katastrofie kolejowej i cierpieniu
Głupota bowiem w tym głównie się przejawia, iż nie trawi czasu na myśleniu. Każe nam w pośpiechu nabrać rozwagi z jej płytkiej studni braku umiejętności opierania się pokusie odruchowego poszukiwania winnych nieszczęścia. Tymczasem mądrość zaczerpnięta z czystego źródła przez wystarczająco długą chwilę czasu zatrzymuje nas w bezbronnym zapatrzeniu w pobojowisko po tragedii, abyśmy nie mniemali, że nie wygnano nas z raju.
Simone Weil, do której myśli odwoływałem się poprzednio napisała jeszcze: Najistotniejsza wielkość chrystianizmu płynie stąd, że nie szuka on na cierpienie nadprzyrodzonego lekarstwa, ale, że chce je w nadprzyrodzony sposób wykorzystać. Nie ma oczywiście obowiązku podzielania chrześcijańskiego pojmowaniem wydarzających się nieszczęść. Jednakże jeśli ktoś poszukuje mądrości w sposób rzetelny sam nakłada na siebie obowiązek zrozumienia poglądów odmiennych niż własne.
Innymi słowy absurdalnym jest mieć za złe tubylcom ich własną mowę samemu będąc przybyszem z obcego kraju, ponieważ wówczas niezrozumiałość okazuje się niezrozumieniem. Może tym razem wyraziłem się jaśniej i uniknę podejrzeń o „rydzykowe” gadanie (co jedynie mnie ubodło w komentarzach)?
